Odkąd można sięgnąć pamięcią, rozwój technologii wraz z wymiarem bezpieczeństwa był tematem trudnym. Społeczeństwo mimo tego, że chce być optymalnie chronione, obawia się konsekwencji, jakie niesie za sobą rozwój cywilizacyjny. Tak samo jest w przypadku dronów dla policji, które z jednej strony są postrzegane jako nowe „zabawki” funkcjonariuszy, ale niosą za sobą szereg udogodnień, które płyną z takiego użytku i postaram się je tu przedstawić.
Drony w rolnictwie to zagadnienie stosunkowo świeże, przynajmniej na naszym, rodzimym podwórku. Dużo osób może się zastanawiać, czym takie drony rolnicze miałyby się wyróżniać na tle reszty przekroju rynku, jakie korzyści mogą nieść ze sobą, a także czy są koniecznym rozwiązaniem.
Zapraszamy do zapoznania się z przeglądem rynku dronów rekreacyjnych do poziomu 1000 zł, gdzie znajdziecie Państwo już bardziej zaawansowane rozwiązania i funkcje.
Poszukujesz drona do 500 zł? Ma mieć dobrą budowę i dodatkowe funkcjonalności na różne okazje? Prezentujemy wybrane propozycje w tym przedziale cenowym, na które warto zerknąć, niezależnie czy to dron na prezent czy też na własny użytek.
Drony do 300 zł - tego szukasz? Fajna zabawka do biura czy udany prezent dla dziecka? Przedstawiamy krótki przekrój dronów do 300 zł, które warte są uwagi naszych klientów. Pomimo niskiej ceny proponowane produkty oferują ciekawe funkcje i dobrą jakość wykonania - w naszym sklepie tylko najlepsi producenci, tacy jak SYMA czy HUBSAN - zapraszamy.
Kiedyś, dawno, bo aż dwa lata temu narodził się projekt małego drona. Miał latać za użytkownikiem, robić selfie, być małą wdzięczną, wodoodporną zabawką i nazywać się Lily. I jak to często z takimi projektami bywa, umarł śmiercią naturalną zanim nawet wszedł na rynek. Nie dziwię się wściekłej reakcji 60,000 osób, które wsparły projekt wpłacając 500$ na rozwój drona Lily. Na początku stycznia firma ogłosiła zamknięcie projektu, a potem upadłość, chowając w kieszeń 30 milionów dolarów. Bez przeprosin, bez wyjaśnień, bez zwrotu środków. Przypadek drona Lily to świetny przykład jak wzbudzić w ludziach potrzebę na dany produkt, zebrać środki, a potem poddać się z racji przerastających okoliczności. DJI jak widać lepiej mierzy siły na zamiary i do rozgoryczonych byłych klientów Lily Robotics wychodzi z bardzo ciekawą propozycją w postaci Sparka.
Ciężko obecnie wskazać producenta dronów na rynku komercyjnym, który byłby w stanie zagrozić pozycji DJI. Większość startupów ginęła jeszcze przed produkcją, a więksi gracze nie posiadają technologii, która byłaby w stanie przechylić szalę na ich korzyść. Dodatkowo na czoło wysuwa się polityka cenowa chińskiej firmy, która goni własny ogon drastycznie obniżając ceny dronów. Ośrodek rozwojowy firmy z Shenzhen jest tak duży, że nie dziwi już wypuszczanie kilku premier w ciągu roku. Dodatkowo praktycznie każda nisza zostaje wypełniona, przez co DJI dumnie trzyma berło i koronę lidera rynku.
GoPro Karma i DJI Mavic Pro – zarówno jeden jak i drugi dron wstrząsnął rynkiem półprofesjonalnym i rekreacyjnym . I tak samo jeden i drugi producent zaczyna się borykać ze sporymi problemami logistycznymi, jeżeli chodzi o dostawy pierwszych sztuk preorderów do klientów. I tutaj widać, jak duże różnice są w polityce gigantów elektroniki użytkowej. Apple pokazuje nowy (taki sam tylko lepszy) telefon i zapowiedzianego dnia premiery sprzedażowej każdy sklep ma na półkach nowe iPhony. GoPro zapowiada kamerę i danego dnia jest ona na półkach, gotowa do kupienia. Dlaczego tak się nie dzieje więc z dronami?
Co można zrobić z Phantomem 4? Jak się okazuje całkiem sporo. Na przykład zbudować do niego ratunkowy egzoszkielet pozwalający na zwiększenie możliwości quadrokoptera od DJI. Na pomysł rozbudowania platformy wpadł Jack Frost, który za pomocą drukarki 3D wyprodukował projekt pozwalający na podczepienie do drona wielu potrzebnych (niektórym) akcesoriów.
Z racji tego, że GoPro odpaliło premierową bombę już 19.09 wiele osób może dziwić fakt, że za temat Karmy zabieram się dopiero teraz. Ale czym byłby wpis o pierwszym, gorąco zapowiadanym dronie GoPro bez porównania do głównego rywala, jakim jest niedawno pokazany światu DJI Mavic Pro.
Za nami już największe targi elektroniki użytkowej, które odbyły się w berlińskiej Messie czyli IFA 2016. Przekrój oferowanych urządzeń był ogromny, od stoisk Mazdy (dalej nie wiem co ona tam robiła), po case’y na telefon i hartowane szkła na ekran. Zwiedzenie wszystkich 27 hal zajęłoby kilka dni i kilkanaście stron papieru podaniowego, więc skupię się przede wszystkim na dwóch największych premierach, na które oczekiwał zarówno światek mobilny jak i dronowy.
Z dniem 7 września, po 14-dniowym okresie vacatio legis od uchwalenia przepisu wchodzi tzw. SERA C (Standardised European Rules of the Air). O co w tym wszystkim chodzi? Co dotyczy hobbystów, co operatorów FPV klasy 250, a co osób komercyjnie świadczących usługi foto/video?
W jak największym skrócie postaram się przedstawić, co wyżej wymieniony przepis zmienia w społeczności dronowców.
Przed nami spora nowość, jeżeli mówimy o branży małych quadrokopterów. Marka PowerVision zamierza mocnym akcentem wejść na targi IFA w Berlinie, które odbędą się na początku września. Wszystko za sprawą jajka, które lata. PowerEGG to dron, który ma być bardzo łatwy w transporcie, unikalny w kształcie i przede wszystkim ma gwarantować świetnej jakości materiał UltraHD wystabilizowany za pomocą 3-osiowego gimbala.
Tydzień temu świat GoPro zwariował. Wszystko za sprawą przecieku, który wg. niektórych osób może być autentyczny. Na Twitterze Konrad Itrube zapostował domniemane zdjęcie tego, jak może wyglądać pierwszy i gorąco oczekiwany dron GoPro Karma.
Wielokrotnie pisałem o możliwościach użycia dronów w fotografii, służbach bezpieczeństwa, geodezji i wielu, wielu innych gałęziach. Nie przyszło mi jednak nawet do głowy rozwiązanie, na które wpadła hiszpańska skarbówka, a mianowicie inspekcja posiadłości za pomocą drona.
Coraz więcej mówi się o możliwości ataków terrorystycznych, tylko że przypuszczenia realnie zmieniają się w fakty. W Europie zachodniej obecnie co kilka dni media donoszą o kolejnych ofiarach śmiertelnych. Jak drony mogą zostać użyte w rękach radykalnych islamistów? Czy drony pokroju Phantoma 4, Typhoona H, Solo czy Voyagera 3 mogą stanowić realne zagrożenie? Jeżeli tak jak mogłyby być one użyte?
W sieci, na stronie hoverflytech.com pojawiło się bardzo ciekawe, nawet rzekłbym dość rewolucyjne rozwiązanie do drona 3DR SOLO, które może zainteresować osoby które poszukują narzędzia do transmitowania sygnału video z powietrza, a czas lotu drona mocno ogranicza ich możliwości.
„Czarne chmury zbierają się nad głowami operatorów” – coraz częściej słychać tego typu stwierdzenia. Słychać je zarówno od szkoleniowców, przedstawicieli służb bezpieczeństwa, jak i samych operatorów wielowirnikowców. Ile w tym prawdy, a także czy latanie nad ludźmi jest zabronione? Na te pytania postaram się odpowiedzieć.
Wczoraj obywatele Stanów Zjednoczonych hucznie obchodzili swoje największe święto, czyli Dzień Niepodległości. Jednak dzięki decyzjom legislacyjnym FAA, operatorzy UAV mogli już trochę wcześniej odkorkować szampany. Zaczęło się od czarnych chmur nad głowami, od mocnych słów o regulacjach, o ukróceniu samowolki w powietrzu, które rzeczywiście mogły spędzać sen z powiek posiadaczy dronów. W grudniu ruszył proces rejestracji dronów o masie powyżej 250g, co miało pomóc w monitorowaniu liczby UAV w powietrzu.
Kiedyś nie było nawet mowy o rozbudowywaniu oprogramowania drona. To co dostaliśmy musiało nam wystarczyć do momentu, aż będziemy mieli okazję przesiąść się na coś nowszego. Tak więc rynek de facto wymuszał na użytkownikach w miarę częstą wymianę sprzętu lub ulepszenia, które wiązały się dodatkowymi kosztami jak chociażby wymiana gimbala na nowszy i usprawniony model.
